Nauczyciel to też człowiek

Z związku ze zbliżającym się Świętem Edukacji Narodowej zapraszamy do lektury poniższego artykułu:

NAUCZYCIEL WYCHOWANIA PRZEDSZKOLNEGO TEŻ CZŁOWIEK!

25SIE2016size_960_16_9_mulher-surpresa (Copy)

Oddajecie w jej ręce Wasz największy ukochany Skarb. To właśnie Przedszkolanką będziecie dzielić się  odpowiedzialnością za to jakie będzie Wasze dziecko. To Ona będzie wycierała mu buzię, przytulała, gdy się przewróci. Błyskawicznie zyska miano Cioci i stanie się bliska Waszemu dziecku. I drżycie na samą myśl o tym, że Pani z Przedszkola jest bądź co bądź obcym człowiekiem, że nie możecie jej kontrolować, że nie możecie jej wybrać w castingu jak niani. Jak żyć z tą świadomością? A jeśli nie będzie Ona godna opieki nad Waszym Maluchem? Jeśli nie będzie zajmować się nim w identyczny sposób jak Wy?

Uruchom wyobraźnię

Czy Wasze dzieci mają czasem gorszy dzień? Płaczą o byle co, albo każdy najmniejszy problem potrafią wywindować do rangi katastrofy? I denerwują Was tym strasznie…Po gorszym dniu Waszego dziecka marzycie jedynie o rzuceniu się na łóżko i zapadnięciu w sen… Ewentualnie, gdy wybija godzina zero, czyli godzina powrotu Taty z pracy każda minuta jego spóźnienia staje się dla Was nie do zniesienia. Znacie to uczucie, prawda?

A może zdarza Wam się z powodu tak zwanej „sprawy nie cierpiącej zwłoki” dopuścić do sytuacji, że Wasze dziecko zsika się w majtki? Albo coś gorszego? Albo rozsypie ryż? Albo wysmaruje tubkę kremu? Uderzcie się w piersi i przyznajcie się, że i Wam to się zdarzyło nie raz i nie dwa…

Wyobraźcie sobie też sytuację, w której Wasze dziecko nie chce się podzielić, uderzy Was, albo Rodzeństwo, albo inne dziecko w piaskownicy. Przypomnijcie sobie jak Wasze dzieci strzelają focha w sklepie, bo nie chcecie kupić im kolejnej zabawki.

No i koniecznie policzcie ile skarpetek i spinek do włosów wyprowadziło się z Waszego domu do tej krainy szczęśliwości, do której uciekają wszystkie skarpety z kosza na brudy i spinki z półki.

Dodawanie i mnożenie

Teraz wyobraźcie sobie, że nie macie jednego, dwójki czy trojki dzieci…Wyobraźcie sobie, że tych trzylatków po, w trakcie i przed buntem, macie bagatela dwadzieścioro. Czy dociera do Waszej świadomości, że przy takiej ilości małych, wciąż jeszcze niesamodzielnych, co kwadrans musicie iść z którymś do toalety? A może normą dla Was jest jednak godzenie kłócących się o wspólną zabawkę  dzieci raz na pół godziny?

Przy takiej ilości dzieci z każdego kąta i co chwilę słychać pytanie, prośbę, potrzebę, chęć i widać nadchodzące zagrożenie.

Ta analiza bardzo zmienia punkt widzenia…Prawda?

caras (Copy)

Nauczyciel to też człowiek

I tu dochodzimy do sedna sprawy.

Rozumiem wszystkich Rodziców, którzy mają obawy i którzy zwyczajnie martwią się o swoje dziecko. Kieruje nimi miłość i to normalne.

Nie możecie jednak wymagać od nauczycielek prawdziwych cudów. Znam Mamy, które robią Paniom w Przedszkolu awantury o zgubione spinki, o brudne kolanka, czy „obwiśniętego” kucyka. I zamiast cieszyć się z tego, że dzieci są uśmiechnięte, radosne, że wspaniale się rozwijają, że nawiązują przyjaźnie i uczą się funkcjonowania w obcym środowisku, urządzają Paniom pogadanki. Mamy te skupiają się na tym co powierzchowne. Na podstawie nieuczesanej idealnie fryzury oceniają jak dobrze dziecko jest „zaopiekowane” i często są w tych ocenach niesprawiedliwe! A prawdą jest, że Panie naprawdę świetnie znają każdego swojego podopiecznego i do każdego podchodzą indywidualnie zachowując zdrowy dystans.

Owe mamy awanturniczki zdają mi później relacje na placu zabaw, jak przebiegała rozmowa z biedną Panią opiekunką, która spinek nie dopilnowała, fryzury nie poprawiła  i jak to bardzo One nie mogą już wytrzymać z tych nerwów.

Współczuję i tym Mamom i Pani nauczycielce, która musi tracić czas na takie rozmowy.
Jakże często spotykam się też z zarzutem, że biedne nasze „święte dzieci” wracają z przedszkola i przeklinają, używają obraźliwych przezwisk, albo zaczynają mówić „nie lubię Cię!”. Oczywiście obrywa się za to Pani z Przedszkola, bo nie upomina, bo nie pilnuje, tylko kawkę sobie popija…

Cóż, warto uświadomić sobie, że do państwowych placówek, zwłaszcza w dużych miastach, uczęszczają dzieci z różnych środowisk. I niestety, nie z własnej winy, przynoszą One do przedszkola nie tylko przekleństwa, ale także i agresję. Pani opiekunka nie jest w stanie oduczyć dziecka, nawet przez te 8 godzin tego, czego było ono uczone od niemowlaka. A może by tak przeklinanie ukrócić w domu? I wytłumaczyć własnemu potomnemu, że tak się po prostu nie mówi, a nie dokładać obowiązków Pani  i liczyć, że ona naprawi problem patologii społecznej innych oraz naszej osobistej niezaradności?

………..
Rodzice chcieliby, aby dzieci pięknie mówiły wierszyki, tańczyły, śpiewały piosenki, malowały i oczywiście notowały progres nieustający w tych wszystkich czynnościach. Wszak takie właśnie zadanie ciąży na Pani Nauczycielce, nieprawdaż? Nieustający rozwój Waszej pociechy jest wyznacznikiem…

,,,,,,,

Mujer-sosteniendo-dos-caras-una-enfadada-y-otra-sonriendo (Copy)

A gdyby tak uświadomić sobie, że na dwadzieścioro dzieci przyprowadzonych do przedszkola – troje ma zły humor, dwoje jest rozpieszczonych do granic możliwości, dwoje jest z rodzin patologicznych i przejawia w zasadzie nieustającą agresję (mówiąc wprost – notorycznie biją inne dzieci i to właśnie wtedy kiedy Pani przedszkolanka pomaga w toalecie dwóm albo trzem dziewczynkom naraz, by się im pupki nie odparzyły. W tej chwili wspomnijmy jeszcze o tych dzieciach, którym chce się pić, które przez przypadek się zderzyły w zabawie i teraz płaczą i tych które płaczą, bo tęsknią za mamą…Każde z tych dwadzieściorga dzieci ma swoje problemy (inne w zależności od wieku, osobowości, fazy rozwoju, wychowania), a Pani jest jedna i musi wszystko ogarnąć w standardzie najwyższym – identycznym z Twoim standardem.

…….
Pozostaje jeszcze aspekt przystosowania do życia w społeczeństwie. Wierzcie mi, gdy dziecko pójdzie do szkoły, nikt nad jego problemami i potrzebami jakoś szczególnie nie będzie się pochylał (chyba, że będą to sprawy naprawdę poważne). Może więc lepiej by było, żeby od takiej nadmiernej troskliwości dziecko szybko się odzwyczaiło, bo potem może się to skończyć masą traumatycznych przeżyć… Warto pamiętać o tym że Wasze dziecko jest pękiem tylko i wyłącznie Waszego świata, (no ewentualnie świata Dziadków). Reszta  świata będzie traktować Wasze dziecko normalnie, jak wszystkich, bez taryfy ulgowej czy szczególnego roztkliwiania się nad jego potrzebami…

I tak też będzie w Przedszkolu.

I będą też choroby.

To też normalne! Nie łudźcie się, że Wasze dziecko przejdzie przez pierwszy rok Przedszkola bez infekcji. Ale musicie pamiętać, że wirusy krążą po świecie. I że jak wyjdziecie z dzieckiem do sklepu to wirusy też tam będą, bo on nie mieszkają tylko w Przedszkolu! A Panie Nauczycielki nie mogą ich poprosić by nie atakowały dzieci (a już w szczególności Twojego dziecka!). To nie jest wina Opiekuna, że Twoje dziecko jest chore, a zwyczajnie jego słabszej odporności…lub tego, że jest wrażliwsze niż reszta…

……
Chciałabym, aby każda z Mam, tak krytykujących czy wymagających od Pań Nauczycielek absolutnej perfekcji, zaopiekowała się kiedyś grupą dwadzieściorga trzylatków, choćby przez tydzień. A po tym tygodniu, chciałabym, aby same w swoim sumieniu oceniły, czy wszystkie dzieci były ubrane tak, jak zaleciły ich mamy, czy dzieciaki były „zaopiekowane” w toalecie, czy na pewno poznały imiona wszystkich maskotek, które zawitały do przedszkola przez ten tydzień, czy wszystkie dzieci przypadkiem nie dostały jakieś tajemniczej pokarmowej wysypki skórnej i czy każdy rodzic na pewno został poinformowany o każdym istotnym wydarzeniu z życia przedszkola (życia teraźniejszego i przyszłego). I czy same po powrocie do domu z pracy mają jeszcze na coś siłę i zdrowie psychiczne…?
Rozumiem, że większość rodziców troszczy się o własne dzieci, ale nie wymagajcie rzeczy niemożliwych. Panie Nauczycielki, które obecnie zajmują się Waszymi pociechami też popełniają błędy, też piją kawę i też miewają złe dni i czasem nic im się nie chce i sama na 100% gdybym chciała wytknęłabym im masę zaniedbań. Tak jak i sobie! A opiekuję się zaledwie trójką własnych dzieci! I na które sama się zdecydowałam! Pasowałoby nabrać dystansu do siebie i swoich dzieci, bo nie jesteśmy pępkami tego świata…

Zapytacie? A za co jej płacą? Za empatię, wrażliwość, pomysłowość, czułość i ogromną cierpliwość…Na pewno nie płacą Jej za perfekcjonizm większy niż ten Rodzica…

trastornos-estado-animo1 (Copy)

Nauczycielka Przedszkolna jak Mama

Powinniście zdecydowanie docenić Wasze Panie nauczycielki.

Jeśli widzicie, że Wasze dzieci lubią chodzić do Przedszkola i że niemal każdego dnia z wypiekami na twarzy opowiadają o tym jak robiły sok z marchewki, jak robiły bałwanka z waty, jak wycinały kółka i kwadraty i malowały farbami, to nie ma to znaczenia, że po tym malowaniu bluzeczka za 50 zł nadaje się do śmieci, bo plama po farbie się nie sprała (trzeba było takiej bluzki do przedszkola nie ubierać, bo to nie rewia mody!).

Najważniejsze jest to, że dzięki Paniom (tym z powołaniem), którym się „chce”, Wasze dzieci się wspaniale rozwijają uczą się nowych rzeczy, a i często robią to czego z Wami nie mogłyby robić. Bo faktem jest, że rozkładania farb, waty, plasteliny, gdzieś między odkurzaniem, praniem i prasowaniem nie jest w zasadzie możliwe i unikamy tego…Prawda? Nie wspomnę o umuzykalnianiu, uczeniu wierszyków, czy przygotowywaniu akademii na dzień Babci…(ile z Was na dzień Babci przygotowało z własnym dzieckiem przedstawienie?)

Panie opiekunki wymyślają co raz to nowe zabawy. Dbają o rozwój mowy i małych paluszków Waszej pociechy. Troszczą się o usamodzielnianie się dzieci, a także w miarę możliwości wychowują i uczą radzenia sobie z trudnościami. Panie z Przedszkola to nie Wasi pracownicy, których musicie rozliczać, to Wasi sprzymierzeńcy, najlepsi pomocnicy. Musicie tylko okazać im zrozumienie i rozmawiać…Rozmawiać, a nie wymagać!

Najważniejsze jest to, że musicie ufać osobie, której powierzacie własne dziecko, tak jak Ona musi ufać Wam. Zawierzcie jej, bo Ona wie co robi. Poznacie to po samopoczuciu Waszego dziecka. Musicie jednak nabrać dystansu, odpuścić i zrozumieć, że jesteście ważni, tak jak Wasze dzieci, ale nie jesteście najważniejsi. Musicie myśleć racjonalnie dla dobra Waszego dziecka, bo na kogo wyrośnie taki mały pępek świata?

A jeśli coś budzi Wasze wątpliwości, jeśli coś Wam nie gra, jeśli nie jesteście zaufać Pani z Przedszkola, to zmieńcie grupę, albo placówkę. Ludzie są tylko ludźmi, czasem stracili sens tgo co robią, czasem zwyczajnie brakuje „chemii”. Wiadomo nic na siłę, ale z dystansem. I pamiętajcie, że zmianę zaczynamy od siebie:)

Ja jestem wdzięczna Paniom Przedszkolankom za każdy dzień, który spędzają z moim dzieckiem, wtedy kiedy ja nie mogę. Jestem im wdzięczna za każdą minutę, którą mogę spędzić na pracy, sprzątaniu, zajmowaniu się młodszymi dziećmi i której nie mogłaby poświęcić swojemu Przedszkolakowi. Podziwiam Przedszkolanki za ich cierpliwość, charyzmę, konsekwentność, kreatywność i niespożyte siły. I za ot, że cudze dzieci potrafią kochać równie mocno jak własne!

Dziękuję!